Białaczki u dzieci jaka jest rola lekarza pierwszego kontaktu

Rodzice dzieci, u których podejrzewana jest białaczka, muszą pamiętać o dwóch rzeczach. Po pierwsze, że ten rodzaj nowotworu to nie żaden wyrok, tylko choroba, którą da się wyleczyć u 85 proc. pacjentów. Po drugie: kluczowe dla powodzenia leczenia jest szybkie działanie. Z tych dwóch względów bardzo istotna jest rola lekarza pierwszego kontaktu – podkreśla prof. Adam Jelonek z Fundacji Ronalda McDonalda. Ekspert tłumaczy także, jak rodzice powinni współpracować z lekarzem i na co należy zwracać uwagę, aby diagnoza i leczenie dziecka przebiegły możliwie najlepiej.

Jeszcze około 20 lat temu poważnym problemem w Polsce było zbyt późne wykrywanie białaczki u dzieci, przez co możliwość skutecznego leczenia była mocno ograniczona. Aktualnie w naszym kraju działa 18 wyspecjalizowanych ośrodków, do których pacjenci przyjmowani są błyskawicznie i w których otrzymują szybką i fachową pomoc. Dzięki temu statystyki dotyczące białaczki u najmłodszych są dziś o wiele lepsze. Skuteczność leczenia zależy jednak głównie od rozpoznania choroby we wczesnym stadium jej rozwoju – tłumaczy prof. dr hab. n. med. Adam Jelonek, Honorowy Prezes Zarządu Fundacji Ronalda McDonalda.

Właśnie na tych pozytywnych statystykach powinni skupić się rodzice, którzy stają wobec ogromnego wyzwania, jakim jest choroba dziecka. Ma to kolosalne znaczenie, ponieważ dzieci znakomicie czują i przejmują emocje mamy i taty.

Jeśli szybko zdiagnozowane dziecko trafi do jednego z ośrodków specjalistycznych, to szanse na wyleczenie białaczki są bardzo duże. Trzeba jednak działać zdecydowanie. Nie można załamywać rąk i pogrążać się w rozpaczy. To oczywiście bardzo trudny moment dla rodziców. Są zagubieni, przerażeni, nie wiedzą jak postępować. Ale będę to powtarzał bez końca: umiemy leczyć białaczkę i robimy to skutecznie. Kluczowy jest jednak czas – podkreśla prof. Jelonek.

Rola lekarza pierwszego kontaktu

Objawy białaczki u dzieci na wczesnym etapie najczęściej są trudne do jednoznacznego zdiagnozowania. Mogą być maskowane przez inne schorzenia, a dodatkowo przebieg choroby jest podobny do wielu pospolitych infekcji. Na początku najczęściej jest to osłabienie, gorszy apetyt i apatia.

Niestety białaczka u dzieci rozwija się znacznie szybciej niż rak u osób dorosłych. W organizmie chorego dziecka energia, normalnie wykorzystywana do dynamicznego wzrostu, zużywana jest na rozwój nowotworu. – Dlatego w takim przypadku dosłownie każdy dzień i każdy tydzień są na wagę złota – podkreśla prof. Adam Jelonek.

Zwykle pierwszą osobą, do której zgłaszają się po pomoc rodzice chorych dzieci, jest lekarz Podstawowej Opieki Zdrowotnej (POZ), czyli lekarz pierwszego kontaktu lub rodzinny. I to na nim, w dużej mierze, spoczywa odpowiedzialność za rozpoznanie i zdiagnozowanie choroby.

W związku z dynamiką choroby już na tym etapie bardzo ważne jest, aby kolejne wizyty i badania odbywały się szybko, czyli co najwyżej w odstępie kilku dni. Przeciąganie ich w czasie może okazać się bardzo groźne.

Objawy, które powinny zaalarmować rodzica lub opiekuna dziecka, to:

  • przedłużająca się gorączka lub stan podgorączkowy,
  • apatia, pokładanie się dziecka w środku dnia,
  • rozdrażnienie,
  • przedłużający się brak apetytu,
  • częste i szybko pojawiające się siniaki,
  • krwawienie z dziąseł albo z nosa,
  • blada skóra,
  • zmiany na skórze (guzki, znamiona, plamy),
  • bóle głowy i kończyn.

Rolą lekarza pierwszego kontaktu jest przede wszystkim skierowanie małego pacjenta na odpowiednie badania, gdy pojawia się choćby cień podejrzenia nowotworu.

Jak przygotować się do wizyty u lekarza

Już w trakcie pierwszej wizyty w przychodni zadaniem rodzica jest możliwie rzeczowe i jasne przekazanie informacji o wszystkich zmianach i objawach. – Nie bójmy opowiadać nawet o rzeczach, o których nie umiemy opowiedzieć. Czasami rodzic tłumaczy, że się niepokoi, bo zachowanie dziecka się zmieniło, chociaż trudno jest mu to dokładnie określić. Przygotowany merytorycznie lekarz zada wtedy odpowiednie pytania. Pamiętajmy, że lekarz widzi dziecko tylko w trakcie wizyty, a rodzic obserwuje je znacznie dłużej. Dlatego mama czy tata bez skrępowania powinni mu mówić, jeśli podejrzewają chorobę nowotworową. Wiem z doświadczenia, że czasami może to być cenne naprowadzenie na trop, o którym lekarz normalnie by nie pomyślał. Nie bójmy się, że kogoś urazimy – apeluje prof. Jelonek.

W przypadku uzasadnionego podejrzenia poważnej choroby warto już przed pierwszą wizytą zapoznać się z podstawowymi informacjami dotyczącymi nowotworów u dzieci. Rodzic uzbrojony w podstawową wiedzę będzie w stanie znacznie skuteczniej współpracować z lekarzem.

Trudne emocje, czyli co zrobić w przypadku wątpliwości

Jeśli lekarz, zaalarmowany przez rodziców, chociaż w najmniejszym stopniu podziela ich obawy, powinien skierować dziecko na odpowiednie badania (w przypadku diagnozowania białaczki kluczowe jest badanie krwi – tzw. pełna morfologia).

Co jednak powinni zrobić rodzice, których obawy nie zostały wysłuchane? Kiedy należy szukać pomocy u innego lekarza i poprosić o drugą diagnozę?

W takim przypadku nie ma sentymentów i żaden lekarz nie powinien się obrażać, jeśli rodzic szuka pomocy gdzie indziej. Już sam niepokój mamy i taty oraz wrażenie niezrozumienia upoważniają ich do tego, by zwrócić się o drugą opinię. Nie zwlekajmy, nie obawiajmy się. Jeśli rodzic ma uzasadnione podejrzenie białaczki, a lekarz wyklucza ją bez skierowania na badania, warto pójść do innego specjalisty. I opowiedzieć mu całą historię od początku, łącznie z wcześniejszymi wątpliwościami, które doprowadziły rodziców do zmiany lekarza. Powtarzam, że kluczowy jest tu czas, więc nie obawiajmy się, że lekarz uzna, iż jesteśmy przewrażliwieni. Priorytetem jest zdrowie dziecka – podkreśla prof. Adam Jelonek.

Jednocześnie trzeba pamiętać, że jest to moment, w którym rodzicami targają rozmaite, bardzo trudne do opanowania emocje. Dlatego tak ważne jest, aby w kontaktach z lekarzem mogli bazować chociażby na podstawowej wiedzy na temat nowotworów u dzieci.

Profesor Jelonek przyznaje, że swojej praktyce lekarskiej spotkał się przypadkami rażących zaniedbań ze strony medyków. Wspomina m.in. matkę, która wielokrotnie wracała do lekarza POZ i cały czas słyszała jedynie, że stan zdrowia jej syna ma związek z próbą unikania szkoły. Kiedy po kilku tygodniach od pierwszej wizyty kobieta przyszła po raz kolejny, alarmując, że sytuacja się pogarsza, a dodatkowym objawem jest pomniejszenie się jednej źrenicy, usłyszała, że w grę prawdopodobnie wchodzą narkotyki. Tymczasem dziecko miało w głowie guza, który coraz mocniej uciskał mózg. – Jak w każdym zawodzie, wśród lekarzy także trafiają się zarówno wybitni specjaliści, jak i osoby o niskich kompetencjach. Ta historia to oczywiście skrajny przykład niekompetencji, dlatego powinna być ostrzeżeniem zarówno dla innych lekarzy, jak i rodziców – podkreśla ekspert.

Droga do diagnozy

Jeśli lekarz zacznie podejrzewać chorobę nowotworową, natychmiast powinien zlecić odpowiednie badania, które trzeba zrealizować maksymalnie w ciągu kilku dni.

Jeśli ich wyniki nie rozwieją wątpliwości, pacjenta należy skierować do ośrodka specjalistycznego. – Tam na dzieci czekają eksperci, którzy pomogą zarówno w diagnozie, jak i ewentualnym leczeniu. Nie bójmy się, że nasze dziecko zajmie miejsce, którego ktoś potrzebuje bardziej. Nie bójmy się, jeśli nie mamy pewności, co do diagnozy. Te ośrodki czekają i oferują fachową pomoc – apeluje prof. Adam Jelonek.

Warto zapamiętać, że rodzic może zgłosić się z dzieckiem do poradni onkologicznej także bezpośrednio – bez skierowania od lekarza rodzinnego. Pełną listę ośrodków zajmujących się leczeniem nowotworów u dzieci znaleźć można tu: https://ptohd.pl/osrodki/osrodki-onkologiczne/.

Tekst powstał we współpracy z prof. dr hab. n. med. Adamem Jelonkiem, Honorowym Prezesem Zarządu Fundacji Ronalda McDonalda.


Artykuł jest częścią edukacyjnej kampanii społecznej www.zlotawstazka.pl.

Dodany: 2021-10-24 Odsłon: 28

Zobacz także:

© 2020 BliskiLekarz.pl / Znany lekarz to lekarz, który cieszy się zaufaniem wśród pacjentów. Lekarz blisko Ciebie.